piątek, 21 czerwca 2013

Prolog

Na krawędzi klifu stał czarny jeż. Wiatr tarmosił niespokojnie jego kolce, on jednak zdawał się nie podzielać jego nastroju. Był zupełnie opanowany, całkowicie na czymś skupiony. Mętnym i jakby nieobecnym wzrokiem spoglądał w linię horyzontu, gza którą teraz chowała się złota kula. Zachód słońca. Zawsze działał na niego odprężająco.
Przez dłuższą chwilę pozostawał w bezruchu, nie odezwawszy się ni jednym słowem, nie wydobywszy z siebie żadnego dźwięku. Po prostu patrzył, jakby zaraz miało wydarzyć się coś niezwykłego, zadziwiającego. W końcu cicho westchnął, zacisnął powieki i nieznacznie odwrócił głowę.
 - Tak myślałam, że cię tutaj znajdę. - Uderzył go czyiś głos, jak niewidzialna fala. Natychmiast zwrócił się w kierunku z którego dochodził głos. Rouge...- pomyślał.
 - Po cholerę tu przylazłaś? - Warknął w odpowiedzi, ilustrując ją spojrzeniem przenikliwych ślepi.
 - Shadow, to się zaczyna robić niezdrowe. Całymi dniami cię nie ma, zaszywasz się gdzieś, nie da się z tobą normalnie porozmawiać. Całkowicie odseparowałeś się od reszty świata.
 - To moja sprawa, nie twoja. Pilnuj lepiej swojego nosa. - Fuknął wyraźnie zdenerwowany, puszczając jej słowa mimo uszu. Bo w końcu, co jej do tego? Niech lepiej zajmie się swoim życiem.
Nietoperzyca pokręciła tylko głową, krzyżując ręce na piersi. Jakiż on był czasami frustrujący! No ale, co się dziwić. To w końcu on. Pewnie zdążyłaby się przyzwyczaić, gdyby nie to, że z dnia na dzień robi się coraz bardziej upierdliwy.
 - Masz rację. Nie w moim interesie leży twoje pokręcone życie wyrzutka. - Prychnęła. Doprawdy, czy on zna takie słowo jak "grzeczność"? Zero szacunku względem kobiety, ZERO!
 - Wyrzutka? - Krzyknął, w jednej sekundzie do niej doskakując. Spojrzał na nią z góry, szczerząc dość niebezpiecznie kły.
 - Tak Shadow. Wyrzutka. - Potwierdziła swoje słowa z dozą pewności, choć serce mocniej załomotało jej w piersi. - Nim się właśnie stałeś.
Jeż wziął głęboki wdech, wydymając policzki. Odsunął się od Rouge, i z powrotem wlepił wzrok w horyzont, całkowicie ignorując jej obecność. Miał już dość tej nadętej baby, która wtrącała się w nie swoje sprawy. Kiedyś ją to zgubi. Może przynajmniej będzie spokój.
 - Ha, no dobrze. - Uśmiechnęła się drwiąco, nieco z wyższością. - Więc teraz zostawię Najwyższą Formę Życia w spokoju, i zajmę się swoimi sprawami, bo tak jest grzecznie. - Zaśmiała się cicho, słysząc ciche warknięcie Shadowa. Dlaczego on musiał być taki grubiański i arogancki? Najchętniej spuściłaby go w kiblu, przy najbliższej okazji, ale niestety nie może. On jest karaluch. Wszystko przetrwa.
A gdyby tak spróbować zatłuc go młotkiem?
Nie, przecież chroni go pole błogosławionego absurdu, którym z resztą jest.
 - Papa. - Mruknęła, machając mu ręką, a następnie uniosła się się w powietrze, raz jeszcze spoglądając na ten przesycony ironią obiekt. - Byłabym wdzięczna, gdybyś jednak postanowił złapać jakiś kontakt z rzeczywistością. Nikt nie chce mieć na karku szaleńca, a już szczególnie takiego pokroju jak ty.
 - A żeby cię... - Syknął przez zęby, zaciskając pięści. Oczywiście musiała przyleźć tutaj, i sprawić że skoczyło mu ciśnienie. Brzmiało, jakby się martwiła? Tak nie jest. Ona po prostu uwielbiała go denerwować...  - Mam już po dziurki w nosie tego naburmuszonego babsztyla.
Wtedy słońce schowało się za horyzontem, a okolica zalała się szkarłatnym mrokiem. Shadow stał jeszcze chwilę nad klifem, rozmyślając, jednak wkrótce zrezygnował z dalszej obserwacji nocnego nieba, postanowiwszy wrócić do domu. Tylko... czy on go właściwie jeszcze ma?

"*"~"*"~"*"~*"~"*"~"*"~"*"~"*"~"*"~"*"~"*"~*"~"*"~"*"~"*"~"*"~
Prolog nie mówi nam wiele. Właściwie to... nic nie mówi. Po prostu kilkanaście zdań skleconych w nijaką całość, które nie mają żadnego sensu. Prolog POWIENIEN coś mówić. Cokolwiek. A z tego dowiadujemy się tylko tyle, że Shad lubi zachody słońca, a Rouge jak widać ma z nim na pieńku. I co dalej? Sama nie wiem. Idę na żywioł, co z tego będzie, to już wyjdzie w praniu. 

Wstęp

Witajcie!

Tak na dobry początek, chciałabym wszystkich powitać na moim blogu. Pewno jak w większości przypadków zginie pod nawałem popularnych stron, gdzie swoje dzieła zamieszczają na prawdę zdolni blogerzy, ale nikt nie powiedział, że będzie łatwo. No ale, to nie istotne. Przejdźmy może od razu do rzeczy.
  Jak się pewnie większość już domyśliła, blog będzie o tematyce anime, konkretniej - Sonic. Jestem wielką fanką zarówno serii owych gier, jak i ich ekranizacji. Które postacie najbardziej przypadły mi do gustu, dowiecie się już później. A może już wiecie? Nie, to raczej niemożliwe... Ale, nad tą kwestią rozpisywać się nie będę - w końcu, wszystko z czasem się ujawni.
  Jeśli blog nie przypadł Ci do gustu, to po prostu nie czytaj. Oczywiście, będzie mi miło jeśli wyrazisz w komentarzu swoją opinię, ale rób to kulturalnie - jestem tylko człowiekiem, zdarzają mi się błędy, a że jestem jeszcze stosunkowo młoda, będą występowały w większej ilości. To nie jest jednak powód, żeby wyskakiwać na mnie (brzydko mówiąc) z japą, że pisze tak a nie inaczej, że jestem analfabetą i tym podobne. Zjadam przecinki, robię literówki i błędy ortograficzne. Początki bywają najtrudniejsze, jak to się często mawia.
  W każdym bądź razie, mam jednak nadzieję, ze chcociaż częsc z Was zostanie tutaj na dłuzej, żeby przeczytać i ocenić moje wypociny. Nie wiem, co jeszcze mogłabym napisać w powitalnej notce, więc w tym miejscu ją zakończę.

Odmeldowuję się